Reaktywacja Klubu Ludzi Mówiących Płynnie!

M-mmmme
by John H. Hatcher (26, Memphis)
Letting Go, Nov/Dec 2010

J-j-john is how I say my name,
I try not to sssstutter but it’s always the same.
Ttthe simplest t-thing for others is the hardest for me,
The f-fear that swells up i-i-inside tttrying t-to speak from point a to point bbb.
f-frustration and helpness I ffffel d-d-day to day,
ssstraining to p-physically produce my ttthoughts but sometimes can’t s-s-say.
Dddrive-through, t-t-telephone and front-c-counter are my mmmountains,
Iiif I were a wweaker person my t-t-tears could supply an ee-endless stream of fffountains.
“Stuttering is a sign of genius”, my father once spoke,
But while speaking I g-g-get a block, ……………………
Ttthose words turn to smoke.
I’m ttthankful to God for the ppprogres I’ve mmade,
‘twas only human I am and sometimes my hhope does fade.
In the ddays I ff-feel bb-b-blue I should consider things could be www-worse,
t-t-trying to turn app-perceived curse into a b-bbblessing is only spiritually u-uu-unearthed.
pp-p-ity and wwweird f-f-facial e..e-expresions are not what I seek,
jjj-j-just an u…understanding that all of God’s creatures are uu-u-unique.
J-jjja
Tłumaczenie: Zuzanna Witowska, (lat 14, Katowice)

J-j-jan - tak wymawiam moje imię,
próbuje się nie jjjąkać, ale zawsze jest tak samo.
Najprostsza rz-rzecz dla innych, dla mnie jest najtrudniejsza,
s-strach, który narasta w-w-w w środku, gdy próbuje coś opowiedzieć od punktu A do punktu B.
F-frustrację i bezsilność, cz-czuję dź-dź- dzień w dzień,
Wysiłek, by w-wypowiedzieć to, co mm myślę, czasem bbb-bezskuteczny.
zamawianie przy okienku, t-t-telefonowanie, załatwienie czegoś- to dla mnie wwwyzwania,
gggdybym był słabszy mój p-p-płacz mógłby zastąpić niekończące się strumienie fffontan.
„Jąkanie jest oznaką geniuszu”, powiedział kiedyś mój ojciec,
ale gdy podczas mówienia b-b-blokuje się …….
Te słowa zamieniają się w dym.
Jestem wdzięczny Bbogu za postęp, który zzrobiłem,
ale jestem tylko człowiekiem i czasem moja nadzieja słabnie.
Gdy jestem przygnębiony uświadamiam sobie, że może być gggorzej,
p-p-próby przemiany p-p-przekleństwa w błogosławieństwo uuudają się tylko w d-duszy.
Lllitość i współczujący w-w-wyraz twarzy nie są t-tym, czego szukam;
p-p—po prostu z…zrozumienia, ze wszystkie Boże stworzenia są wwyjątkowe.


14 kwietnia 2011 roku o godzinie 18.30 w sali 502 na Wydziale Filologicznym w Katowicach odbyło się spotkanie Klubu Ludzi Mówiących Płynnie, tym razem pod hasłem Reaktywacja. Klubowicze zebrali się po długiej przerwie, w nowym miejscu – wcześniej spotkania klubu odbywały się w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 1 w Katowicach. Gośćmi były nie tylko osoby (w różnym wieku) korzystające z pomocy logopedy, ale także specjaliści zajmujący się na co dzień fachową pomocą w przezwyciężaniu zaburzeń płynności mowy oraz studenci – młodzi pasjonaci logopedii.
Sennej atmosferze deszczowego dnia skutecznie zaradziły duże ilości słodkich przysmaków, w tym domowych ciast – korzystając z okazji, raz jeszcze serdecznie dziękujemy utalentowanym cukiernikom! Bez wątpienia dobry nastrój w grupie zapewnił scenariusz spotkania zaproponowany przez prowadzącą – dr Katarzynę Węsierską – różnorodne zabawy integracyjne i gry terapeutyczne. Pierwszym krokiem do dobrej zabawy w grupie pierwszy raz spotkanych osób jest zwykle poznanie pozostałych jej członków. W tym celu wszyscy obecni przewertowali stosy gazet i czasopism, by znaleźć takie fragmenty i zdjęcia, które najlepiej oddają ich charakter, a następnie w dowolny sposób nakleić je na czystą kartkę. Później należało znaleźć osobę do pary, z którą nigdy wcześniej nie mieliśmy okazji się poznać. W tak stworzonych parach omawialiśmy swoje kolaże, po krótkiej pogawędce partnerzy z par – na ich podstawie – zaprezentowali swoich rozmówców na forum grupy. Następnie, chcąc zwrócić uwagę na to, jak trudno jest porozumiewać się powoli i wyraźnie, każdy z uczestników miał za zadanie odczytać z księgi pozytywnych sentencji złotą myśl przypisaną do jego dnia urodzin – oczywiście stosując się do prawideł starannej dykcji i wyraźnej artykulacji. Po rozbudzeniu optymistycznych myśli i motywacji, przeszliśmy do sedna spotkania. W grupach kilkuosobowych mieliśmy się zastanowić, co pomaga, a co utrudnia komunikację osobom jąkającym się. Należało poszukiwać zarówno pozytywnych, jak i negatywnych sposobów reagowania otoczenia oraz metod, z których osoby jąkające się mogą korzystać w pracy nad upłynnianiem własnej mowy. Po wysłuchaniu efektów burzy mózgów przeprowadzonej w małych grupach nadszedł czas na stworzenie pełnej listy uwarunkowań skutecznej komunikacji osób jąkających się. Każdy miał za zadanie dołożyć własną propozycję do listy, a kolejność wpisów wyznaczona była przez kolejność urodzin. Po stworzeniu swoistego kodeksu dobrej komunikacji nadszedł kulminacyjny moment zastosowania tych umiejętności w praktyce. Każdy uczestnik spotkania deklarował, jaką technikę terapeutyczną zastosuje podczas wykonywania następnego ćwiczenia. Mogło to być zwolnienie tempa mowy, utrzymywanie kontaktu wzrokowego, stosowanie pauz, wypowiadanie głosek takich jak p, b, k, g – z zastosowaniem tzw. delikatnego kontaktu narządów artykulacyjnych, itd. Potem każdy z nas kolejno losował kartę z zestawu kart dialogowych „Saga”. Zadanie polegało na tym, aby zgodnie z ilustracją przedstawioną na karcie wpleść odpowiedni wątek do wspólnie tworzonej opowieści – oczywiście pamiętając o spełnieniu własnego postanowienia. Rozpoczęła nasza prowadząca – historia zaczynała się na farmie ubogiego wieśniaka, który na swoim polu zobaczył UFO… Kolejne interpretacje obrazków, niekiedy bardzo zaskakujące, wzbudzały salwy śmiechu i zdziwienie, gdy z minuty na minutę pojawiały się nowe zwroty akcji… Pojawiło się m.in. widmo, które w naszej opowieści stało się księżniczką i znalazło zaczarowaną lampę; książę walczący ze sprzedawcą; księżniczka zamieniająca się w żabę oraz pojawiające się w finale opowieści wielkie, magiczne drzewo. Zaangażowanie we wspólną zabawę pozwalało zapomnieć o kłopotach z komunikacją, a czas w miłej atmosferze upłynął błyskawicznie. Na koniec spotkania zostaliśmy poproszeni o terapeutyczne złożenie życzeń osobie siedzącej obok. Nieskonsumowane stosy przepysznych ciastek powędrowały razem z gośćmi i dobrymi humorami do domów. Z pewnością takie spotkania będą odbywały się częściej – żegnając się, już umawialiśmy się na kolejne…

Anna Duda
studentka I roku filologii polskiej studiów magisterskich uzupełniających
na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach